Strasznie dawno nie dodawałam żadnej notatki.
ostatnia była o pisaniu licencjatu, a teraz jestem juz na etapie magisterki. W sumie teraz kiedy juz chyba nikt nie pamieta o tym miejscu jest jeszcze bardzie prywatne niż wczesniej.
Jakoś tak wróciły wspomnienia a propos blogowania i zatęskniłam za tym.
Zatęskniłam za przeszłością. Jak tak sobie poczytałam archiwum to doszłam do w nisku, że zdarzały mi sie przebłyski geniuszu i błyskotyliwości werbalnej -Jakby to powiedziała Karoll "elokwencja internetowa" XD
Meine gott jutro do pracy, ależ mi się nie chce, ale z drugiej strony jakoś już nie potrafie siedziec na dupie w domu i tylko "studiowac". Szczeglnie ze mam w perspektywie trzy albo cztero cyfrowe sumy na koncie w kolejnych miesiacach. Małostkowe, ale cieszy. Zawsze.
Czytałam sobie moje archiwalne wpisy o mni i Torinim i takjakoś ni z grochy ni z pietruchy minęło nam te piec lat…. Wciąż w to nie wierze.
Torini na nocce, w zeszłym roku bardzo cierpialam, ale teraz przyzywczailam sie, odnajduje w tym przestrzen dla siebie, odgrzebałam bloga. miałam nie lada problem z przypomnieniem sobie hasła, ale ruszyłam chomikami, zaczęły biegać w kółkach i odkryłam.
Zobaczymy, w którą stronę to pójdzie…
Wczoraj mieliśmy na mieszkaniu gościa, prawdziwego anglika, ewa przyporowadziła. Fajnie było rozruszac mozgownicę i pogadac po angielsku:)
Przeczytałam "Trupią główkę" Lauren Hamilton, nie spoedziawałam się, ze czytadła o wampierach moga przynieść tyle radości (bo przeciez ja czytam tylko ambitna literaturę XD), moze nadszedł czas na przeczytanie "Zmerzchu" XD XD XD
I tym optymistycznym akcentem
good night sweet prince (or sparklying)- tak wiem tylko mnie to bawi


